Nosz psia jucha...

Tagi:    komputery

Zarobaczył mi się Windows, więc zaaplikowałem kilka darmowych programów antywirusowych, coby odrobaczyć. Witki mi jednak opadły po zastosowaniu AVG. Po restarcie nie byłem w stanie się zalogować do systemu, bo po zalogowaniu od razu mnie wylogowywało i tak do usranej śmierci. Gdy sobie już z tym poradziłem, okazało się, że AVG na wszelki wypadek wyjebał mi też explorera windowsowego. Nie przypominam sobie jednak, żebym zaznaczał opcje pt. "wyjeb wszystko, co ma wirusa, nie zwracając uwagi na to, co to jest i do czego służy". Efekt tego taki, że w najbliższym czasie czeka mnie reinstall systemu i rozkoszne chwile instalacji i konfiguracji softu (nie, nie zrobiłem ghosta).

Ale nie przesiądę się na linuxa na stałe, mimo wszystko.

Komentarze:

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*
*