Pewność Konkurencyjność Punktualność

Tagi:    życie

Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy?
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy

Na dworcu w Skarżysku może aż tak brzydko nie jest, ale mimo wszystko wystarczająco, żeby człowiek poczuł się źle spędzając na peronie dłużej niż 20 minut w samotności.
Chciałem w niedzielę jechać do Krakowa. Sprawdziłem w necie rozkład, jako że trąbią na stronach PKP, że od 9.12 rozkład jest supernowy. Sprawdzam - jest pociąg 17:47. Około godziny 15:00 tegoż samego dnia pojawiam się na dworcu celem nabycia biletu i ewentualnego skonfrontowania internetowego rozkładu jazdy pociągów z tym na dworcu. Nabywam bilet i patrzę w rozkład. Co się okazuje? Jest taki pociąg, owszem. Problem polega na tym, że według tego rozkładu odjeżdża o 17:28. W moim umyśle rodzi się pytanie: komu wierzyć? Jako, że staram się być istotą kierującą się w życiu rozumem, stwierdzam, że lepiej dla mnie będzie wierzyć godzinie wcześniejszej. Przygotowałem wszystko na 28 po piątej, leciałem na dworzec (bom delikantnie opóźnionym był jednak) i stoję jak kołek. Stoję i marznę sam. Zero jakiegokolwiek "ping pong! Pociąg się spóźni, frajerzy!". Po prostu pociąg przyjechał sobie rozkosznie w okolicach 17:50 sapiąc i prychając, nie prosząc o wybaczenie.
PKP ssie, naprawdę. Apel do władz: zróbcie cokolwiek, żeby to gówno sprywatyzować, bo póki nie będzie walki o klienta, PKP będzie wyczyniało takie i o wiele gorsze rzeczy. Spróbujcie się kiedyś przejechać nad morze np. z Krakowa pociągiem pospiesznym w wakacje w 8 ludzi w przedziale.
Wiem, i tak nikt tego nie czyta i mogę sobie apelować. Ale mój blog to moja twierdza.

Z kolejowym pozdrowieniem

Komentarze:

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*
*