Krótko i zwięźle

Tagi:    ars    kino    zdjęcia    humor

Dzisiaj krótko - dwa zdjęcia sprzed kina ARS w Krakowie:

 

Śmierć, kutas i zniszczenieSzatan wódka czołgi

 

A ARS bardzo lubię, często bywam. Przyjemne, przytulne kino. Polecam każdemu, kto nie przepada za kinopleksami, a lubi kameralny, spokojny klimat.

 

Jeśli chodzi o mundial, to Hiszpania wreszcie wygrała, choć skromnie. żałuję, że nie obstawiam meczy u buka, bo za Chile - Szwajcaria mógłbym zgarnąć... ehhh, mądry Polak po szkodzie.

CB radio, czyli "mobilki, mobilki...", część pierwsza

Tagi:    humor

Od niedawna jestem posiadaczem CB radia, a że dość często jeżdżę samochodem, to i dość często używam. Swoją drogą, przy obecnych cenach mandatów wydatek rzędu 400zł (radio + antena) nie jest tak wielki, a dość opłacalny (nie zdarzyło mi się, żeby misiaczki stały w miejscu, o którym wcześniej by mnie nie poinformowano). Na dodatek, gdy zdarza mi się jechać samemu na jakiejś dłuższej trasie, jak ktoś się czasem odezwie na CB, to jest nawet milej ;-). Tym bardziej, że zdarzają się czasem niezłe kwiatki, kilka z nich poniżej:

 

1) jakiś koleś prezentował swoje wynurzenia na temat jakości polskich dróg blokując wspólny kanał. Miał strasznie wiele do powiedzenia. W końcu mobile zaczęły się wkurzać, bo zakłócał wspólne pasmo. Jeden z nich wypalił: "Jak nie masz do kogo gęby otworzyć, to idź do dentysty".

 

2) długi korek (pół godziny stania na krajowej siódemce), bo drogowcy o 20:00 w piątek leją asfalt i puszczają ruch wahadłowo. Tradycyjnie, długa dyskusja o tym, dlaczego akurat teraz i w ogóle jak oni śmią pracować wtedy, jak akurat ja jadę. Jeden koleś stanął jednak w obronie drogowców mówiąc, że kiedyś muszą pracować no i trudno, trzeba stać. Oczywiście został za chwilę uciszony, bo to skandal itp. W odpowiedzi powiedział: "Wam to nawet jakby dupę miodem posmarować, to byście mówili, że słodko, ale się lepi".

 

3) dwóch mijających się kierowców tirów rozpoczęło rozmowę:

- Jak tam droga do Krakowa, do Krakowa jak droga?

- A czysto, do Krakowa czysto. A Ty skąd jedziesz, skąd jedziesz?

- Ja z Radomia jadę, z Radomia. A Ty?

- A ja do Warszawy jadę, do Warszawy...

Naprawdę autentyk. Aż mi się przypomina tekst kumpla z roku: "Ważne rzeczy po dwa razy, ważne rzeczy po dwa razy".

 

Być może kiedyś zapraszam do części drugiej :-).

Robert Filipiak

Tagi:    komputery    humor

Dzisiaj zajrzałem na Zczuba.pl i dotarłem do ciekawego artykułu, a dokładnie tego.

 

Jeśli ktoś nie czyta Z czuba, to pokrótce powiem, że jest to serwis traktujący o sporcie z przymrużeniem oka, niekiedy obu nawet. Czasem lubię poczytać zamiast zwykłych serwisów w suchy sposób przekazujących informacje. Można się niekiedy pośmiać. Niestety (przy okazji po prostu muszę o tym wspomnieć) jest to portal gazetowy (Gazeta.pl) i zdolność jego redaktorów do literówek, błędów ortograficznych i innych karygodnych działań jest mordercza (podobnie jak macierzystego właśnie). Ja nie wiem, czy nie można przeczytać artykułu zanim się go opublikuje? Dobra, dość narzekania, bo to nie o tym miało być.

 

Artykuł traktuje o fikcyjnych nazwiskach sportowców pojawiających się w komputerowych grach sportowych. Szczególnie rozbawiła mnie historia tytułowego (mojej notki, nie artykułu). Przy okazji artykuł przywołał niezłe wspomnienia z grania np. w Fifę 99 albo stare wersje ISS Pro. Pamiętam jeszcze jak grałem na PlayStation w Winning Eleven 4, czyli japońską wersję ISS Pro i wszystkie nazwiska miałem napisane japońskimi krzaczkami, więc tylko po wyglądzie, pozycji i narodowości mogłem przyporządkować do faktycznych nazwisk. Spędziłem kilkanaście dobrych godzin wklepując na padzie prawidłowe nazwiska, żeby dało się jakoś grać :-). To były czasy... Aż się łezka w oku kręci.

 

Teraz już w zasadzie w ogóle w nic nie gram, pomijając okazyjne pyknięcie meczyku albo dwóch w Pro Evolution Soccer 6 na laptopie. A to już nie to samo, co turnieje u mnie w domu po szkole i godziny spędzone na stukaniu w klawiaturę lub pada...

Poranne podróże, raz krócej, raz dłużej

Tagi:    życie    humor

Jakoś tak się ułożyło, że przez kilka następnych dni prawie codziennie będę w dwóch miejscach oddalonych od siebie o mniej więcej 150 kilometrów. Czemu? No bo tak:

- środa: Kraków -> Skarżysko

- czwartek: Skarżysko -> Kraków

- piątek: Kraków -> Skarżysko

- sobota: Skarżysko -> Lublin

- poniedziałek: Lublin -> Skarżysko

- poniedziałek/wtorek: Skarżysko -> Kraków

 

Trochę to szalone, ale tak wyszło. Każdy uważny obserwator dojdzie do wniosku, że podróże środowo-czwartkowe trochę sensu nie mają, bo zaraz potem znowu wracam do Skarżyska, więc mógłbym już zostać. No niby tak, ale w piątek muszę być w Krakowie (wizyta w warsztacie samochodowym + jakieś sprawy na uczelni), a do Skarżyska na jeden dzień ściągnęła mnie... komenda powiatowa policji. Wezwanie na stawienie się celem złożenia wyjaśnień otrzymałem. Oczywiście nie dało się tego nijak załatwić inaczej, niż tylko pojawiając się osobiście. Polazłem tam dzisiaj. I co?

Wpadam i koleś mówi: "to Ty pracowałeś na tej budowie, tak?". No to mówię "nie". Zdziwienie. Okazało się, że ktoś mnie podał jako zamieszanego w kradzież jakichś materiałów budowlanych z budowy drogi. Konkretna schiza. Nie to, żebym na co dzień był w Krakowie i naprawdę miał lepsze rzeczy do roboty na codzień niż praca na budowie... no nieważne. Tylko żeby z tego nie wynikło coś na kształt tej historii z "Symetrii" :P.

 

Z innej beki, to kończy się semestr, sesja i inne temu podobne ficzery, więc zaczynają się wakacje, czyli powrót do pracy (tym razem nie na budowie :)). Stała ekipa zostaje w Krakowie, więc może kiedyś jakieś imprezy albo coś być może też.

 

Na koniec historia z dupy, czyli paradoks biegunki: często i rzadko.

 

Pozdrawiam polecając komiks. ZŁOTY DWAJŚCIA DZIEWIĘĘĘĘĘĘĘĘĘĆ. Lecę do Reala ;).

 

Fuck It

Tagi:    życie    humor

Fuck It

 

Niby śmieszne, ale nie zawsze.

Krótka piłka

Tagi:    życie    humor

Stoję w kolejce do stoiska mięsno-serowego. Przede mną blondi pyta:
- Czy ten udziec jest z kością?

Nie wytrzymałem i głośno pacnąłem się w czoło.

Mundayz

Tagi:    humor

mundayz

Nic dodać, nic ująć...
Swoją drogą serdecznie polecam I can has cheezburger?.

Piosenka samotnika

Tagi:    humor

Będzie nas pięcioro,
Jak was przyjdzie czworo.

Lapsusy

Tagi:    życie    humor

Na razie krótko, może później dodam coś więcej. Trzy lapsusy, w tym dwa z kościoła.

I. (dawno temu już) Poniedziałek Wielkanocny. Ksiądz na rozpoczęcie mszy:
Dzisiaj obchodzimy drugi dzień Zmarchwiwstusa.
Ciekawe złożenie, nie?
II. (dzisiaj) Ksiądz przy ogłoszeniach:
13 sierpnia każdego miesiąca odbywa się w naszym kościele apel jasnogórski.
Tutaj moje pytanie: kiedy jest 13 sierpnia każdego miesiąca, tzn. jaki konkretnie to dzień tygodnia, bo chętnie bym się wybrał? :)
III. (TVN Turbo) Jakiś ekspert odnośnie Toyoty Yaris:
Pojemność bagażnika to 200 litrów, ale po przesunięciu tylnej kanapy zwiększa się do 300 litrów, czyli o jedną trzecią.
Pure mathematics.

Strony: 1