Nadwrażliwa ekspedientka

Tagi:    życie    praca

Zwolniłem się dzisiaj na godzinę, ku*wa, z pracy, po to tylko, żeby kupić uchwyt do GPSa do samochodu. Pojechałem więc do sklepu znalezionego na Allegro. Czasu miałem na to tyle, że zajechałem (30 minut w jedną stronę), 5 minut na załatwienie sprawy w sklepie i powrót (30 minut). Włażę. Młoda ekspedientka w tym sklepie na totalnym zadupiu stoi za ladą i obsługuje klienta przede mną. Koleś pyta o jakąś słuchawkę na bluetooth. Ekspedientka wydaje się być zirytowana tym, że klientowi nie podoba się, że słuchawka jest za mała i będzie go kłuła w ucho, bo on takich nie lubi. I on nie musi jej mówić, że kiedyś były inne słuchawki z innymi łapkami na ucho, bo ona przecież to doskonale wie, bo to sprzedaje, tylko teraz nie ma. Klient był bardziej cierpliwy niż ja (na jego miejscu bym się wpienił już po pierwszym komentarzu ekspedientki) i wyczekał, wysłuchał, powiedział "dziękuję" i wyszedł. Przyszła kolej na mnie. I:

- Oferujecie Państwo uchwyty na palmtopy na Allegro. Takie za 8 zł.
- Tak, są tutaj - pokazała.
- Aha, a one pasują do każdego palmtopa, tak?
- A do czego Panu potrzeba?
- To jest... Mio 350.
- To Panu nie utrzyma.
- Nie utrzyma?
- Proszę Pana! Uważa Pan, że ja nie wiem co ja mówię do pana? - histeryczny śmiech.
- Nic takiego nie powiedziałem - przewróciłem oczami, bo nie strzymałem.
- Proszę Pana! Powiedział to Pan takim tonem, jakby Pan wątpił w to, że ja znam się na rzeczach, które sprzedaję. Dobrze, może Pan wziąć ten uchwyt, ale nie dostanie Pan gwarancji jeśli urządzenie Panu spadło.
- * (przez zęby) Wezmę.

Wziąłem. Wiem, nie powinienem. Ale po przemyśleniu, co da mi większą satysfakcję, gdybym był tam drugi raz, wziąłbym znowu, tylko coś jeszcze dodał od siebie. Po co? No bo gdybym nie wziął, to to dla niej żadna ujma, że towaru za 8 zł nie sprzedała. A tak przynajmniej mam satysfakcję, że udowodniłem, że ekspedientce nie ufam i wiem od niej lepiej. Nawet jeśli nie wiem. I, patrząc na ten uchwyt, to nie wiem na pewno. Ale co tam... się ekspedientce należało i już. Nienawidzę takich sytuacji. Tych wszystkich bab w sklepach. Tych pind, które nie odpowiedzą na "dzień dobry", "dziękuję" lub "do widzenia". Które zawsze wiedzą lepiej i które nienawidzą, jak im się zwraca uwagę. Tych, dla których każdy klient czy petent jest wrogiem.

* w tym momencie powiedziałbym "Ja pie*dolę, ku*wa! A jakbym kupił mocniejszy i droższy, to byście mi to gwarantowali?", ale nie powiedziałem

Strony: 1